niedziela, 21 stycznia 2018

O finansach w naszym kraju i ZUS-ie



Zgodnie z ideą mojego bloga, piszę to, co myślę, co mi na wątrobie leży, więc i tym razem napiszę co mnie wkurza..
Mówi się ostatnio dużo o kryzysie i długach naszego kraju, a ja  myślę, że gdyby tak zmniejszyć administrację rządową, zmniejszyć liczbę limuzyn i zbytecznych często wyjazdów zagranicznych, to już by się sporo zaoszczędziło.  Gdyby jeszcze zredukować Sejm do 96 posłów (16 województw po 5 posłów + po 1 z miasta woj.), to mamy ogromne oszczędności. Gdyby jeszcze tak zlikwidować nikomu nie potrzebny Senat, no to już są dalsze, jeszcze większe oszczędności.
Tym czasem, marszałkowie sejmu przyznali sobie nagrody po 40- 45 tysięcy złotych. Można i trzeba zapytać za co? Czy za reprezentowanie wyborców w Sejmie, czy za pustą salę sejmową, czy za to, że po prostu są?
Można by jeszcze wyrzucić wielu zbytecznych urzędników rządowych, a w ich miejsce zatrudnić specjalistów, zamiast dodatkowo zatrudniać różnych ekspertów.
W różnych radach nadzorczych siedzi wielu ludzi, którzy zajmują się głównie odbieraniem tam dużych pieniędzy. Tu też można by sporo zaoszczędzić.
Denerwują mnie też te wszystkie opinie ekspertów od ekonomii. Większość z nich nigdy nie prowadziła żadnego biznesu, więc ta ich ekonomia jest stricte papierkowa, wirtualna i polega na wróżeniu z fusów, co upodabnia ich do synoptyków. Mówi się zresztą, że makroekonomiści są tylko po to, żeby ktoś mylił się częściej jak wspomniani synoptycy.
Teraz ZUS.
Sam jestem stypendystą tej instytucji i jak na razie mam ile mam,  co oznacza, ze nie wnoszę co do tego żadnych zastrzeżeń, po prostu naliczono zgodnie z zasadami i już, ale w Angorze nr 4 z 2013 jest wywiad  z prof. Robertem Gwiazdowskim, który to wywiad wzbudził mój niepokój o losy emerytur, wróży bowiem profesor, że za kilka lat nie będzie z czego tych rent i emerytur płacić..
Nie będę wnikał w szczegóły, kto chce sam znajdzie ów artykuł, ale pojawiły się różne wątpliwości, które zresztą już od dawna mnie na wątrobę uciskają. Chodzi mi mianowicie o koszty funkcjonowania ZUS-u: w 2008 roku ,innych danych na chwilę obecną nie znam,  podaję więc za Angorą:
Niektóre wydatki ZUS
• 123 mln zł – tyle miesięcznie kosztowały pensje dla wszystkich pracowników ZUS
• 84 mln zł – taka kwota została przeznaczona na wyposażenie siedzib ZUS w okresie styczeń-grudzień 2008
• 2,75 mln zł – tyle średnio rocznie kosztuje eksploatacja samochodów należących do ZUS.
Nie sądzę, aby od tego czasu cokolwiek się zmieniło, raczej koszty jeszcze wzrosły.
Pierwsze pytanie jakie mi się nasuwa, to po co dyrektorom samochód służbowy, on nie musi nic załatwiać poza swoją siedzibą. Od kupowania papieru do drukarki ma przecież pracownika. Więc po co?
Czytałem o zagranicznych szkoleniach, kto i z kim się szkoli za granicą w sprawie polskich emerytur?
W wielu miastach najokazalsze budowle, to właśnie ZUS, na przykład w Kołobrzegu. W jednym z oddziałów w mazowieckim na dachu są nawet korty tenisowe, no nóż w kieszeni się otwiera. O luksusowych gabinetach już nie będę wspominał.
Kolejna sprawa to KRUS, to jest moim zdaniem skandal. Ta forma ubezpieczenia powinna być zlikwidowana, rolnik też człowiek i niech płaci tak jak wszyscy, zysk ogromny.
Sposobem na poprawę sytuacji ZUSu  miała być likwidacja wcześniejszych emerytur.
Zlikwidowano je więc nauczycielom, mnie to dziwi, bo jak tu 60-letnia nauczycielka ma fikać z przedszkolakami na wykładzinie, nie wiem.
Wcześniejsze emerytury pozostawił bym nauczycielom, oczywiście górnikom, ale tym, którzy pod ziemią pracują i to w określonej liczbie godzin,  podobnie hutnikom pracującym przy piecach, policjantom, którzy biorą udział bezpośrednio w zadaniach operacyjnych.
Takich uprawnień nie powinni już w żadnym wypadku mieć ci pracownicy w kopalniach, którzy na dół nie zjeżdżają, albo robią to sporadycznie, policjantom zza biurek, nierobom z wojskowych sztabów i wielu jeszcze innym.
W dodatku niektórzy wcześniejsi emeryci, np. wojskowi, mają prawo dorabiać prawie bez ograniczeń, czy to sprawiedliwe?Jeśli taki młody emeryt może nadal pracować, to po co mu wcześniejsza emerytura?
Takich przykładów jest na pewno więcej, tym czasem nasunęły mi się te i gdyby uwzględniono je w ramach różnych reform, które nam kolejne rządy oferują, nasz dług by się zmniejszył, pieniędzy na emerytury i renty by nie brakowało, a wszystkim żyło by się lepiej, bo ze świadomością sprawiedliwości społecznej.
Zdaję sobie sprawę, że to co napisałem wyżej, to pobożne życzenia, mało realne marzenia, ale gdyby wszyscy o tym mówili i pisali, to może by coś z tego wynikło.
To tym razem na tyle.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz